Wzięliśmy udział w kolejnym ciekawym przedsięwzięciu. Współpracowaliśmy z zaprzyjaźnioną firmą designerską przy produkcji serwisu www.eprzeloty.pl. To doskonały system, oferujący bilety lotnicze wielu przewoźników. Doszliśmy do wniosku, że będzie to dla nas bardzo ciekawe wyzwanie. I nie rozczarowaliśmy się. Mieliśmy przyjemność współpracy z doskonałym zespołem profesjonalistów, oczywiście - jak to przy produkcji dużych portali bywa, nie obyło się bez przygód, rzucających nam kłody pod nogi ;-) ale czymże jest dobry projekt bez problemów do rozwiązania.
Dzięki tej produkcji udało nam się zapoznać nieco z branżą lotniczą i tymi spostrzeżeniami postanowiliśmy się podzielić z Wami. Teraz więc słów kilka o samym portalu i kilka ciekawostek na temat nowości, których się nauczyliśmy.
Branża turystyczna rządzi się własnymi prawami, panują tam jasne reguły, za którymi podążają konkurujące ze sobą firmy. Rywalizacja jest spora, zatem każdy produkt, oddawany w sieci do użytku musi spełniać szereg norm, ale przede wszystkim musi sprostać wygórowanym oczekiwaniom przyszłych klientów. Przy produkcji "kolosa" dbał o to cały sztab profesjonalistów - webmasterzy, specjaliści z dziedziny grafiki, zespół marketingowy - dbający o promocję serwisu, no i oczywiście partnerzy z branży turystycznej, wspierający funkcjonowanie odpowiednich narzędzi systemowych.
Każdy turysta i podróżnik szuka w portalach, oferujących sprzedaż biletów lotniczych tego samego - interesującej oferty tanich lotów. Jak się dowiedzieliśmy - aby skorzystać z jak najlepszej oferty tanich biletów lotniczych, należy przestrzegać co najmniej kilku reguł - przede wszystkim oczywiście dobrze lecieć tam, gdzie akurat nie trwa tzw. wysoki sezon, co oznacza ni mniej, ni więcej - jak tylko - wybierać się w podróże odrobinę przed lub po najbardziej popularnych i obleganych miesiącach (włączając w to Święta, Sylwestra i wszelkie inne komercyjne okazje). Kolejną zasadą, wartą zapamiętania jest kupowanie biletów lotniczych z odpowiednio dużym wyprzedzeniem - zwykle im wcześniej kupiony bilet, tym niższa cena. Nie umknęło naszej uwadze również to, że najczęściej tanie loty można wyszukać w dni powszednie - loty w sobotę i niedzielę są zwykle droższe. No i oczywiście zasada podstawowa - należy dokładnie przeszukać wszystkie opcje w wyszukiwarce, prezentującej oferty wielu przewoźników - my to sprawdziliśmy - i wiemy, że tanie bilety lotnicze to żaden trick! ;-) Wystarczy wiedzieć, jak ich szukać (i oczywiście planujemy stosować nowo nabytą - przydatną wiedzę w życiu).
W czasie produkcji, wnikając coraz bardziej w meandry tajników branżowych, zwróciliśmy także uwagę na to, dokąd latamy najczęściej.. To wprawdzie nie jest wiedza, która coś w naszym życiu zmieniła - ciekawi jednak byliśmy, gdzie naszych rodaków ciągnie.
I tak, oczywiście - spodziewaliśmy się tego - bardzo często wyszukiwaną destynacją są loty do Londynu. Nie zaskakuje nas to specjalnie, wszak wiemy przecież, że wielu naszych pobratymców zamieszkało tam, a odwiedziny w domu raz na czas, każdemu stęsknionemu potrzebne. Bardzo często są to przeloty krótkoterminowe - wylot przed weekendem, powrót zaraz po. Nasi rodacy bardzo często wybierają ten kierunek i musimy przyznać, że czasami są to bardzo kuszące cenowo propozycje biletów lotniczych.
Nieco mniej, ale także popularne są loty do Dublina. Jak sądzimy - i tu powód podobny. Mniej więcej w tym samym okresie nasi rodacy podzielili się pomiędzy tych, którzy chcą zamieszkać w Wielkiej Brytanii, i tych, którzy wybrali "Zieloną Wyspę".
Szukamy też biletów lotniczych na dalekie trasy transatlantyckie - stosunkowo popularną destynacją są loty do USA. Tu cena jest oczywiście relatywnie wyższa - z racji odległości, jednak musimy przyznać, że i w tym wypadku jak najbardziej realne jest znalezienie tanich biletów lotniczych, oczywiście przy zachowaniu polecanych przez branżę lotniczą reguł (o których krótko wspomnieliśmy wyżej).
No a nam "łezka w oku się kręciła", zamiast pracować, sami z przyjemnością kupilibyśmy bilety na loty do Hiszpanii, loty do Grecji albo w tysiąc innych przyjemnych miejsc nad morzem i powygrzewali się trochę na słońcu, ale niestety - jako ludzie obowiązkowi, oddaliśmy się pracy i dziś możemy cieszyć się efektem w postaci prężnie działającego i (mamy nadzieję) przyjaznego serwisu sprzedaży biletów lotniczych.
Na koniec - pozostaje nam zaprosić Was do odwiedzenia tego cuda, o którym się tak rozpisaliśmy i życzyć Wam przyjemnego użytkowania - a zaraz potem - wysokich lotów :-)
Nowy serwis natalerzu.pl oferujący rozbudowaną ofertę restauracji w Warszawie z dostawą do domu, zamawianie jedzenia do domu przez internet.
Rozpoczęliśmy prace nad projektem systemu, oferującego zamawianie jedzenia przez internet z dostawą do domu. Za pośrednictwem serwisu, który tworzymy można będzie zamawiać jedzenie na telefon z różnych restauracji w Warszawie. Wszyscy jesteśmy zabiegani i pokonując trudy dnia codziennego, nie zawsze mamy czas na przygotowanie smacznego posiłku. Mało kto jednak, preferuje jedzenie tzw. fastfoodów na dłuższą metę. Bardzo chętnie zamawiane jest pizza, kebab, sushi czy domowy obiad z dostawą do domu. Widzimy więc w projekcie potencjał.
Dzięki systemowi, każdy głodny będzie miał do wyboru wachlarz ofert, dostępnych w swojej lokalizacji. Oczywiście już dziś każdy z nas zna kilka miejsc, z których można zamówić jedzenie do domu, ale dzięki projektowi, który rozwijamy jedzenie do domu będzie zamawiane przez internet, a co ważniejsze - nie będziesz musiał przeszukiwać ofert wielu restauracji, sprawdzając która z nich dostarczy jedzenie na telefon do miejsca, w którym jesteś. Wybór menu, który otrzymasz będzie dotyczył wyłącznie lokalizacji, którą wybierzesz. Zamawianie jedzenia do domu jeszcze nigdy nie było tak proste.
Jeszcze kilka lat temu żywo rozwijały się kanały IRC, następnie fora dyskusyjne i czaty, później portale społecznościowe. Połączeniem tych ostatnich z blogami i chęcią systematycznej komunikacji (a'la via komunikator) stały się mikroblogi. Sam próbowałem różnych platform: blip, flaker, pinger, blimp - polskie, oraz twitter, tumblr - zagraniczne. Pozostałem przy blipie (największa grupa znajomych - w większości skupionych również wokół AulaPolska i spotkań typu #blipiwo) oraz flaker, który jest agregatorem większej ilości serwisów internetowch (czytnik rss, last.fm, również blip, picasa, i wiele innych). W skrócie postaram się przybliżyć każdą z w/w aplikacji.
Blip.pl - w chwili obecnej śmiem twierdzić, że najpopularniejszy system mikroblogowy w Polsce. Dzięki mariażowi z gadu-gadu nabrał wiatru w żagle i był w stanie "poradzić" sobie ze swoją popularnością. Na dzień dzisiejszy patrząc po statusach, to wychodzi mi przeszło 5,5mln wysłanych komunikatów, ale po głowie gdzieś biega informacja od jednego z adminów, że faktycznie jest tego około 3mln - spora rozbieżność danych:). Ma swoją ugruntowaną pozycję na rynku. Z punktu widzenia użytkowników jest wszystko OK, od strony biznesu - jakoś mi ciężko dopatrzeć się możliwości zarobku przy obecnej formie.
Flaker.pl - taki Blip, ale z większą ilością ficzerów, za to bez powiadamiania o wszystkim na komunikator, czyli niby taki sam, a zupełnie inny. Duża część społeczności Blipowej ma/zamierza mieć/jest w trakcie zakładania/posiadania konta na flakerze. Niewątpliwie już sama nazwa twórców z firmy NetGuru wywołuje dziwne skojarzenia, zaś ilość opcji i możliwości konfiguracyjnych serwisu powala na kolana - sam będąc zarejestrowany od początku istnienia witryny czasem odkrywam nowe, nieznane opcje:). Tutaj również mam problem z określeniem celu biznesowego właścicieli.
Pinger.pl - platforma znienawidzona przez społeczności dwóch wyżej wymienionych z powodów nie do końca mi znanych, ale też ich nie lubię. Kojarzmi mi się trochę z pudelkami, ciachami czy też innymi wynalazkami "plotkarskimi", które jakby lekko odstają ideologicznie od zasad, które wyznaję. Przeglądając pobierznie archiwum wnioskuję, że średnia wieku lekko odstaje (w dół) od konkurencji, stąd prawdopodobnie wrażenie niskiej jakości wpisów generowanych przez userów.
Blimp - nazwa i zasada działania żywcem zdjęte z Blip.pl - podobno jest to produkt grono.net - szczerze przyznam, że na oczy nie widziałem, ale dodanie jednej literki w nazwie i brak rejestracji domeny w polskiej nomenklaturze nie świadczy o profesjonaliźmie pomysłodawców. Nic więcej powiedzieć na temat tej platformy nie mam, poza tym, że grono.net cieszy się równie wielką drwiną na blipie i flakerze, co "dziunie" na naszej klasie.
Serwisy typu twitter i tumblr to protoplaści tego co dzieje się na naszym rodzimym runku. Specjalnie nie opisuję, bo nic nowego nie powiem na ten temat. Poniżej zamieszczam parę linków, które temat rozszerzają. Sama anglojęzyczność eliminuje najsłabsze treści płynące z naszego kraju.
Sumując - jeśli masz bloga, a nie blogaska, to najlepszym rozwiązaniem mikroblogowania będzie dla Ciebie Blip i/lub Flaker. Niewątpliwie uczestniczenie w tych społecznościach pomoże Ci zaistnieć w "środowisku" blogerów, którzy mają coś do powiedzenia. Sam miałem okazję przekonać się o tym - większość osób tworzących Kodeks Blogerów poznałem właśnie przez Blipa. Istnieją tam rozwiązania sprawdzone, przetestowane i systematycznie używane przez setki, jeśli nie tysiące użytkowników.
Jedynymi ograniczeniami są: Blip - 160 znaków w pojedynczym komunikacie (dla niektórych to bardzo duża zaleta), Flaker - brak transmisji na komuniaktor większości danych/obserwowanych. Całość jednak można połączyć w ładnie działające i wystarczające w 100% narzędzie do komunikacji ze swoimi czytelnikami. A ja - jak dobrze poszukasz, to znajdziesz:)
Poczytaj więcej na: Maciej Płoński, Ravsite.
Źródło:
Przemysław Żyła
http://auditlog.pl
Definicji marki jest wiele, ale najbliższa mi jest chyba ta Kalla: Marka to kombinacja produktu fizycznego, nazwy marki, opakowania, reklamy oraz towarzyszących im działań z zakresu dystrybucji i ceny, kombinacja, która odróżniając kombinację danego marketera od ofert konkurencyjnych, dostarcza konsumentowi wyróżniających korzyści funkcjonalnych lub symbolicznych, dzięki czemu tworzy lojalne grono nabywców i umożliwia tym samym osiągnięcie wiodącej pozycji na rynku.
James Bond jest jak najbardziej fizyczny. Aż do bólu, rzec by można. Nazwa też ma się dobrze. Opakowanie? Oprócz opakowania Bonda, a do roli agenta brane są naprawdę smakowite kąski, mamy również również opakowanie samej idei Bonda - gadżety, rewelacyjne sceny akcji, piękne kobiety. Everything. Bonda sprzedają nie tylko reklamy filmów, ale tez tych wszystkich firm, które pod Bonda, jak pod igrzyska, chcą się podczepić, a których produkty wystepują w filmie. Dystrybucja? A które kino nie chce grać Bonda, na którego tak wielu chce pójść? Swoją cenę też trzeba zapłacić, bo sceny z najnowszych Bondów, nie nadają się na oglądanie na komputerze wersji nagranej w kinie. Nawet jeśli puścicie to sobie na swoim telewizorze plazmowym i tak będzie kicha. Nie o to, nie o to w Bondzie chodzi. Filozoficznie do tego podchodząc, idąc na Bonda płacisz też cenę dużo wyższą. Cenę świadomości, że nigdy taki nie będziesz. Idziemy dalej?
Wymieniane w podręcznikach cechy marki to:
No to po kolei ...
Więcej na zjadamyreklamy.pl
Dominik Kaznowski przedstawił swój skrót raportu opublikowanego przez Technorati skupiając się przede wszystkim na tych o najwyższym Authority. I dobrze - Authority staje się ważne - mam nadzieję, że rozwijać się będzie dalej lawinowo. Dodatkowym plusem jest dużo większa odporność na spamowanie - PageRank trochę sobie z tym nie radzi.
Ale blogi to też ludzie. Ludzie, którzy pracują, uczą się, albo siedzą całymi dniami w domu. Niestety w dalszym ciągu dominują "blogaski", ale i duże korporacje zaczynają zauważać potencjał i trend na rynku.
Globalnie więcej "blogasków" prowadzą kobiety, mężczyźni zaś skupiają się na bardziej profesjonalnej działalności. Prawdopodobnie wiąże się to cały czas z brakiem wyrównania zawodowego pomiędzy płciami i uwarunkowaniami społecznymi. Na szczęście z roku na rok sytuacja ulega poprawie i dysproporcje się zmniejszają. Osobiście jest mi miło czytać bloga pisanego przez kobietę, która jest lepszym specjalistą ode mnie w jakiejś tam dziedzinie. Jednak spojrzenie osoby płci przeciwnej może być zupełnie inne.
W Polsce czyta blogi około trzech milionów ludzi (10% populacji czytającej). Każdy duży portal utrzymuje swoją platformę blogową, dodatkowo istnieje kilka dużych i samodzielnych serwisów blogowych, agregatorów i sieci tematycznych. Piszących jest co prawda mniej - 1,9% populacji, ale tworzą grupę przekrojową z praktycznie każdej dziedziny życia oraz przedziału wiekowego. Wielu czytelników szuka ludzi podobnych do siebie - przeważnie o zbliżonych zainteresowaniach. Kolejną dużą grupą są blogi specjalistyczne, które skupiają swoją grupę zawodową.
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną zależność. Osoby piszące blogi profesjonalne i tematyczne zwykle nie ograniczają się do jednego. Zakładają kolejne - często nie związane treścią z pierwszym. Próbują swoich sił w nowej branży i tematyce. Inaczej rzecz ujmując - blogowanie uzależnia:)
Przemysław Żyła
http://auditlog.pl
badania blogosfery, blogosfera, agencje sondowania rynku, badania, blog, blogi
Część oprogramowania też stamtąd ściąga i instaluje na różnie zabezpieczonym sprzęcie. A przecież internet to cała masa zagrożeń. Wirusy, trojany, spyware, bomby logiczne, hoaxy i różnego rodzaju metody na podszywanie się pod oryginalne strony internetowe, często bardzo poważnych firm lub instytucji, a w szczególności banków.
Pojęcie wirusa komputerowego pojawiło się mniej więcej w latach 60-70 ubiegłego stulecia. Z powodu znikomej ilości komputerów i kadry inżynierskiej na nich pracujących były bardziej ciekawostką niż zagrożeniem. Dzisiaj w połączeniu z wieloma technikami socjologicznymi i spamem są ogromnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa pojedynczego użytkownika, korporacji czy nawet państwa. Więcej o tego typu zagrożeniach można poczytać nastronach: wikipedii, Kaspersky i Viruslist - godne polecenia - istna kopalnia wiedzy.
Wracając do samych zagrożeń, można zachować minimum ostrożności, żeby nie narobić sobie albo firmie kłopotów. Przed samymi wirusami (szczególnie pracując na oprogramowaniu, które nie wymaga wpisywania hasła admina przy instalowaniu czegokolwiek, np. domowe wersje Microsoft Windows) ciężko się zabezpieczyć bez sensownego oprogramowania antywirusowego. Na szczęście można znaleźć (do domowych zastosowań) darmowe aplikacje lub w miarę systematycznie korzystać ze skanerów online (najlepiej różnych firm naprzemiennie).
Przychodzące maile należy analizować pod kątem tytułów i treści. Często jasno widać, że V.I.A.G.R.A. w środku to nie życzenia od nikogo znajomego, a FREE SEX raczej nie jest zaproszeniem na spotkanie od koleżanki ze studiów. Lepiej takie wiadomości od razu kasować, gdyż często zawierają zainfekowane treści, albo pobierają niepożądane oprogramowanie przy okazji wyświetlania grafik lub uruchamiania apletówactiveX, etc.
To samo dotyczy treści przez nas nieznanych. Mając konto w banku wiem, że tylko raz w miesiącu przychodzi do mnie zestawienie operacji na rachunku. Jeśli pojawia się mail z prośbą o zalogowanie, albo weryfikację danych - nie klikam w link w mailu. Wchodzę osobno na stronę banku i loguję się stamtąd. Mam pewność, że nie zostanę przekierowany na witrynę niewiadomego pochodzenia, a mającą tylko jedną wspólną cechę z moim bankiem - wygląd. Reszta to próby wyłudzenia jakiś informacji. Kolejnym przypadkiem są maile oszukujące treścią. Informacja, że należy sprawdzić status paczki jakiegoś przewoźnika (gdzie paczka nie była zamawiana), to prawie na pewno jakaś pułapka. Wystarczy ściągnąć jakieś niepewne oprogramowanie i uruchomić - prawie od razu pojawi się wiele problemów.
Oprogramowanie to osobna działka - często przestępczego - biznesu w sieci. Wiele instalowanych programów pochodzi z niepewnych źródeł, a przecież prawie każdy jest na oficjalnej stronie producenta. Ściągając z niej mamy względną pewność "czystości" plików. Gdy już te pliki są przeskanowane programem antywirusowym i niezainfekowane, to pojawia się kolejny problem - część z nich zawiera w sobie dodatkowe aplikacje "pomagające" w pracy z komputerem. Zwykle jednak zaśmiecają system operacyjny dodatkowymi reklamami, sprawdzają aktywność użytkownika lub bezczelnie wysyłają do twórcy informacje zawarte w komputerze o właścicielu.
Oczywiście nie należy wpadać w skrajności i panicznie bać się wchodzić na jakąkolwiek stronę, albo instalować program. Nie po to powstały wszystkie te często wspaniałe narzędzia, żeby popadać w paranoje i z nich nie korzystać. Należy być jednak świadomym użytkownikiem komputera i nie dać się złapać w pułapki, które czasem pojawiają się na naszej drodze :)
Przemysław Żyła
http://auditlog.pl
W ciągu zaledwie kilku dni pojawiło się w sieci wiele informacji o nowych projektach, rozbudowywaniu już istniejących oraz błędach w tych od dłuższego czasu stabilnie działających. Nowym narzędziem (jeszcze w fazie testów) jest mechanizm zbliżony do tego z wykop.pl. Wyniki wyszukiwania będzie można oceniać, albo głosować poprzez kliknięcie na znaczki plus lub minus. Ciekawe jak wyszukiwarka będzie sprawdzać poziom głosów poszczególnych użytkowników - zapewne będzie to dość złożony algorytm. Przypuszczalnie najwyżej premiowany głos będzie należał do osób, których "wykopy" będą podbijane przez innych oceniających. Nadzieja w tym, że mimo ciekawych dodatków można będzie przełączyć system wyszukiwania w tryb standardowej pracy.
W międzyczasie intensywnie rozbudowywane są Dokumenty Google (notabene będące dalej w wersji BETA). Już teraz (po niedawnym udostępnieniu wersji offline) są bardzo silną konkurencją dla płatnego i drogiego pakietu Microsoft Office oraz bezpłatnego, ale obciążającego system OpenOffice. Nowa funkcjonalność dokumentów, to szablony. Pod adresem http://docs.google.com/templates dostępnych jest ponad trzysta różnego rodzaju szkieletów dokumentów tekstowych, arkuszy kalkulacyjnych czy prezentacji. Chyba nikogo nie trzeba namawiać do korzystania z czegoś, za co na rynku trzeba płacić.
Będąc przy temacie edytorów ostatnio odkryto błąd w Kalendarzu Google, umożliwiający uzyskanie informacji prywatnych o użytkownikach korzystających z współdzielenia terminów. Nie byłoby problemu, gdyby nie to, że samemu wpisując adres email obcej osoby można odsłonić sobie jej dane (bez udziału osoby, której email się wpisuje). Więcej o lukach i trickach w kalendarzu można znaleźć na blogu Piotra Koniecznego.
Odnośnie ogromu wpływów korporacji może zaś świadczyć fakt, że tacy producenci jak Symbian bardzo uważnie przyglądają się konkurencji i wolą pokojową współpracę, niż walkę w postaci czystej konkurencji. Ponieważ Google jest w trakcie tworzenia platformy Android (sprzęt i usługi mobilne) wielu internautów, analityków i producentów z niecierpliwością (ci ostatni i lękiem) wyczekuje kolejnych doniesień o postępach prac.
Dla przysłowiowego Kowalskiego w całej tej gonitwie jest więcej pozytywów, niż negatywów. Póki Google czuje oddech konkurencji (niestety często słabej) na karku, "dotyk" ciekawskich, często przesadnie nazywanych hackerami, póty można się spodziewać więcej, szybciej, lepiej i taniej.
Przemysław Żyła
http://auditlog.pl
google, przemysław żyła, auditlog, piotr konieczny, blog, blogosfera, ostatnie działania google
Design w stylu 2.0 powoli staje się de mode. Trójwymiarowe przyciski, lustrzane odbicia, gradienty i lśniące powierzchnie już się przejadły.
Dlatego niesztampowe layouty stron tak bardzo przyciągają uwagę – pojawia się coraz więcej witryn w stylu grunge, do łask wraca też retro. Warto jednak zwrócić uwagę na jeszcze jeden sposób wybicia się ponad przeciętny layout – typografię.
W skrócie można powiedzieć, że typografia to to, jak wygląda tekst. Krój pisma i jego kreatywne wykorzystanie w projektowaniu – jak i wiele innych – powoli przenosi się z druku do internetu. I nie ma w tym nic dziwnego – dobre wykorzystanie kroju pisma może dać rewelacyjne efekty i odróżnić witrynę od tysięcy innych – w tym oczywiście też tych należących do konkurencji. Warto też pamiętać o tym, że oryginalne ułożenie elementów tekstowych i sposób prezentacji są mocnym atutem witryny – ich skopiowanie jest trudne i nie może przejść niezauważone. Przykłady internetowej typografii w najlepszym wydaniu można znaleźć np. na Inspiredology.com, czy I Love typography (część pierwsza, część druga).
Irena Magierska
www.zjadamyreklamy.pl
Międzynarodowa giełda ofert kupna, sprzedaży i kooperacji 4trade.pl